poniedziałek, 31 lipca 2017

Rozdział 10 [Being your voice]

Chciałbym powiedzieć, że byłem w szoku. Ale to chyba nawet w połowie nie wyrażało moich aktualnych odczuć. I sam do końca nie wiedziałem, co tak silnie na mnie wpłynęło. To, że mój najlepszy przyjaciel właśnie wyznał mi miłość, czy to, że w końcu coś powiedział. Ten moment był dla niego przełomowy, a ja zupełnie nie wiedziałem, jak się zachować.
Zatem siedziałem. I patrzyłem. Na niego.
Jego twarz wyrażała zmartwienie i zażenowanie, ale dostrzegłem także ulgę. Jakby cieszył się, że w końcu odważył mi się do tego przyznać.
Czy ja kochałem Derecka? Och, oczywiście, że tak. Ale czy byłem w nim zakochany? To już trudniejsze pytanie. Zawsze myślałem o nim w kategorii przyjaciela, któremu mogłem się ze wszystkiego zwierzyć. Bardzo się o niego troszczyłem, ale wynikało to też raczej z tej sprawy z niemówieniem oraz masy koszmarów, które nawiedzały go w nocy. Czy byłem w nim zakochany?

Ostatnio w moim umyśle królował Penny. Bardzo go lubiłem, chodziłem z nim na randki, raz nawet się całowaliśmy. Myślałem, że jeśli już ktoś miałby zostać moim chłopakiem to on. Te wszystkie rzeczy, które robiliśmy, każda nasza rozmowa – wydaje mi się, że pogłębiała moje uczucia względem niego. A jednak, kiedy przyszło co do czego i zapytał mnie, czy chcę z nim być, to zawahałem się. Nie dałem mu konkretnej odpowiedzi. Dlaczego się zawahałem?
Czułem się zagubiony i sfrustrowany. Chciałem zostać sam i nie musieć się z tym zmagać. Ale jednak byłem tu, w tej sytuacji, siedziałem obok Derecka, który czekał aż coś mu odpowiem.
Tak bardzo boję się tego, co mi powiesz. Ale teraz będę cicho, a milczeniem dam ci trochę przestrzeni.
Chciałbym nic nie mówić i móc po prostu wyjść. Czy mogłem poprosić go o trochę czasu, żeby wszystko przemyśleć? Czy nie zasługiwał na szansę po tym wszystkim, co przeżył? Ale z drugiej strony, jaki to miało związek z moimi uczuciami?
– Dereck, ja... – zawahałem się. – Naprawdę chcę powiedzieć ci coś konkretnego, ale nie wiem. Nie wiem co. To, że się odezwałeś... To bardzo mnie cieszy! I będę przy tobie, oferując moje wsparcie, ale... – urwałem.
Nie odwzajemniasz tego?
– Nie wiem. Ostatnio jestem bardzo zagubiony. Nie wiem, co czuję. Myślałem, że lubię Penny’ego i że chcę się z nim spotykać, ale kiedy tylko on chciał czegoś więcej, to się zawahałem. I nie mam pojęcia dlaczego!
Rozumiem. No, może nie do końca. Przepraszam w każdym razie...
– Nie, Dereck! Nie przepraszaj, nie masz za co.
Ciemnowłosy pokiwał głową i westchnął cicho.
Muszę cię o coś poprosić. Mógłbyś jeszcze nie odpowiadać nic Penny’emu? Chciałbym spróbować... o ciebie powalczyć. Obiecuję, że nie będę nachalny, tylko daj mi trochę czasu.
Spojrzałem mu prosto w oczy i złapałem go za rękę.
– Dereck – powiedziałem pewnie – jesteś mi bardzo bliski i zawsze możesz na mnie liczyć. Jesteśmy przyjaciółmi od dawna i ci ufam, więc będę z tobą szczery. Nie potrafię teraz zdefiniować moich uczuć w stosunku do Penny’ego czy ciebie. Jeśli chcesz spróbować, to... możesz spróbować, ale chcę też, żebyś wiedział, że nie mogę ci nic obiecać.
Dereck pokiwał głową.
Teraz pewnie będziesz czuł się dziwnie. Przepraszam.
– Nie przepraszaj – powtórzyłem. Za uczucia się nie przeprasza.
Idziemy spać?
– Chciałbym jeszcze z tobą o czymś porozmawiać. No chyba, że nie chcesz o tym rozmawiać.
O czym?
– O tym, że się odezwałeś.
Chłopak tylko wzruszył ramionami i zmienił pozycję z siedzącej na leżącą. Uznałem to za koniec rozmowy, więc przeszedłem ponad jego ciałem i zlazłem z łóżka, prawie się przewracając. Usłyszałem, jak Dereck prycha z rozbawieniem, więc wywróciłem oczami. Odwróciłem się w jego stronę i uśmiechnąłem się delikatnie. Sięgnąłem po koc i przykryłem go. Dereck przez cały czas uważnie mnie obserwował, ale nic nie pomyślał.
– Dobranoc – mruknąłem cicho i poszedłem do siebie.
Miałem cichą nadzieję, że tej nocy nie będą go nękać żadne koszmary, bo chciałem pobyć sam ze sobą i wszystko jeszcze raz przeanalizować. Zapowiadała się długa i bezsenna noc.

Penny się bał. To była pierwsza rzecz, którą zauważyłem, gdy spotkałem go pierwszy raz dzisiejszego dnia. Gdy Dereck wiózł nas rano do szkoły, wysłałem mu esemesa z informacją, że muszę z nim dzisiaj koniecznie porozmawiać. Nie była to chyba najmądrzejsza decyzja, ponieważ nie dałem mu znaku, o czym ta rozmowa miałaby być. I jak się okazało, trochę go to zestresowało.
Na hiszpańskim czułem, że mogę swobodnie porozmawiać z Penny’m. Oczywiście, pomijając obecność Nancy. Nie chciałem za wiele z nim rozmawiać przy Derecku, żeby nie ranić jego uczuć i go jakoś nie drażnić, dlatego dogadałem się z nim, że na dłuższej przerwie po prostu pójdę z nim na zewnątrz na papierosa. Plan był taki, żeby wtedy z nim na spokojnie porozmawiać.
Kiedy w końcu nastąpił ten moment, Dereck był niezadowolony. Co jakoś szczególnie mnie nie zaskoczyło, więc położyłem mu na chwilę dłoń na ramieniu, z nadzieją, że go jakoś udobrucham. A potem poszedłem z Penny’m przed szkołę.
Schowaliśmy się tam, gdzie zawsze, a Penny wyciągnął papierosa i go odpalił. Zaciągnął się dymem kilka razy, jakby uspokajająco, aż w końcu spojrzał w moją stronę z wyczekiwaniem.
– Co jest, Simon?
– Przydarzyło mi się coś dziwnego – wyznałem.
– To znaczy? – zapytał Penny, marszcząc brwi. Wyglądał na zdezorientowanego, bo nie rozumiał, w jakim kierunku zmierza ta rozmowa.
Chyba powinienem walić prosto z mostu.
– Rozmawiałem wczoraj z Dereckiem... Znaczy, chodzi o to, że on naprawdę się odezwał. A nie zrobił tego od pięciu lat.
Penny wyglądał na zaskoczonego. Zaciągnął się papierosem i dopiero wtedy się odezwał:
– To chyba dobrze, nie? Cieszysz się, prawda?
– No, cieszę się – potwierdziłem.
W zasadzie w tym momencie urwała się nasza rozmowa. Wiedziałem, że to do mnie należało kontynuowanie, skoro to ja zacząłem temat, ale nie potrafiłem. Niby planowałem mu powiedzieć o uczuciach Derecka, ale teraz tak nagle... Było mi po prostu ciężko. Lubiłem Penny’ego. Naprawdę lubiłem. Problem polegał na tym, że Derecka chyba też lubiłem.
Obserwowałem blondyna przez chwilę, jak palił papierosa. On również na mnie patrzył, a na jego twarzy dostrzegłem wyraźne oczekiwanie.
– Simon? Wszystko w porządku? – zapytał.
Pokręciłem głową.
– Coś z Dereckiem, tak?
Spojrzałem mu prosto w oczy. Czy on nauczył się tak dobrze ze mnie czytać, czy też może to ja byłem taki oczywisty?
Najgorsze dla mnie było to, że im więcej czasu spędzałem z Penny’m, tym bardziej utwierdzałem się z tym, że mi na nim zależy. Przy czym wiedziałem, że potem jak spędzę trochę czasu z Dereckiem, to moja pewność co do tej decyzji będzie spadać.
– Dereck wyznał mi miłość – wypaliłem.
Brwi Penny’ego podjechały w górę w niemym zaskoczeniu. Wpatrywał się we mnie bez słowa i miałem wrażenie, że czekał, aż powiem, że to żart. Ponieważ jednak nic takiego się nie zdarzyło, w końcu wziął głęboki wdech i wydech. Potem znowu zaciągnął się papierosem, ostatecznie kończąc tę fajkę. Wyrzucił peta na ziemię i zdeptał go. Znowu sięgnął do kieszeni i wyciągnął paczkę papierosów.
– Na tę rozmowę przyda mi się jeszcze jeden – wytłumaczył się.
Pokiwałem głową.
– Okay – zaczął Penny. – Rozumiem, że teraz mam spierdalać, tak? A ty i Dereck jesteście razem jak dwa szczęśliwe psiaki?
– Eee... Nie? W zasadzie to bardzo mnie tym zaskoczył. Wiem, że jesteśmy bliskimi przyjaciółmi i niektórzy podejrzewają, że jest między nami coś więcej, ale to nieprawda. Znaczy, ja tak zawsze myślałem. Teraz wiem, że Dereck ma trochę inną opinię na ten temat.
– To co mu powiedziałeś?
– Że potrzebuję czasu. Poprosił mnie jednak, żebym od razu tobie nie odpowiadał. Chcę jednak, żebyś wiedział, że bardzo cię lubię i w tej sytuacji czuję się trochę zagubiony. Rozumiem, że to może być dla ciebie za wiele, ale proszę, żebyś dał mi trochę czasu na przemyślenie sobie wszystkiego.
– Myślałem, że poprzednim razem to ustaliliśmy – stwierdził. – Nadal masz swój czas.
– I nie przeszkadza ci to, że Dereck trochę stoi na drodze?
Penny zamyślił się na chwilę i wykorzystał tę okazję, by zrobił kółeczko z dymu.
– Przeszkadza mi. Ale to ciebie lubię, a Dereck jest twoim najlepszym przyjacielem, więc pewnie zawsze musiałbym go znosić.
Zarumieniłem się na te słowa. To tak brzmiało, jakby miał wobec mnie jakieś długotrwale plany, co było bardzo kochane. Jeszcze nikt nigdy się mną tak poważnie nie zainteresował. Właśnie w tej chwili poczułem ochotę, żeby walić to wszystko i rzucić się w ramiona Penny’ego. Nie zrobiłem tego, ale powiedziałem za to:
– Cieszę się, że dajesz mi szansę mimo wszystko.
– To chyba ja się powinienem cieszyć. Simon, chcę, żebyś wiedział, że cokolwiek się nie stanie, planuję o ciebie walczyć, okay? Chciałbym, żebyś został moim chłopakiem.
– Ojeju – wydukałem. Zasłoniłem twarz rękoma, bo poczułem, jak znów zaczynam się rumienić jak jakiś prawiczek (którym, swoją drogą, byłem).
– Hej, Simon – wyszeptał Penny, obejmując mnie delikatnie i odciągając moje dłonie od twarzy.
Popatrzyłem mu prosto w oczy i poczułem, że się rozpływam pod tym spojrzeniem. Ten chłopak nie mógł być bardziej idealny.
Potem Penny chyba stwierdził, że musi mnie jakoś przekonać do swojej osoby, bo nachylił się w moją stronę i kolejny raz się pocałowaliśmy. Pocałunek był powolny i delikatny, tak jakby w ten sposób dawał mi to zrozumienia, że poczeka. Ja tymczasem rozkoszowałem się każdą chwilą, gdy byłem blisko niego.
Gdy skończyliśmy nasze pieszczoty i zebraliśmy się do szkoły, przyszły wyrzuty sumienia. Nie mogłem uwolnić się od poczucia, że ktoś w tej sytuacji zostanie bardzo mocno skrzywdzony. Najgorsze było to, że nie wydawało mi się, aby to Penny albo Dereck miał cierpieć. Czułem, że to będę ja.

Dereck był wyjątkowo nierozmowny po tym, jak wróciłem ze spotkania sam na sam z Penny’m. Dostrzegłem w jego zachowaniu dwie rzeczy. Pierwsza, że był zirytowany tym spotkaniem. I druga, że z całych sił starał się tego nie okazywać. Nie udało mu się to jakoś szczególnie, ale doceniałem jego starania. Niemniej jednak, nasza podróż powrotna do domu była bardzo… krępująca. Jakoś nie miałem ochoty nadawać o jakichś nic nieznaczących przyziemnych rzeczach, więc siedzieliśmy w ciszy. Odetchnąłem z ulgą, kiedy dojechaliśmy do domu i każdy z nas rozszedł się w swoją stronę. Dereck nie wychodził z pokoju przez większość czasu, dopiero gdy przygotowałem obiad to pofatygował się do mnie do kuchni, żeby go zjeść. Chyba poważnie potraktował tę obietnicę o daniu mi trochę przestrzeni. Nawet było mi to na rękę.
Czułem, że ostatnio marnowałem coraz więcej czasu, a skoro planowałem wybierać sie na studia gdzieś do większego miasta, to powinienem był się więcej uczyć. Ale po wydarzeniach ostatnich dni naprawdę nie miałem na to ochoty. Pałętałem się po domu przez jakąś godzinę bez celu, poszukując sobie jakiegoś zajęcia, co zakończyło się fiaskiem. Już prawie zdecydowałem się podejść do Derecka, żeby wyciągnąć go gdzieś na spacer, kiedy wpadłem na pomysł, żeby zadzwonić do mamy.
Początek naszej rozmowy przebiegł zupełnie spokojnie. Ja opowiadałem, co działo się u mnie w szkole, a ona wspomniała coś do pracy. Aż w końcu nadszedł ten moment i musiałem się przyznać, dlaczego do niej zadzwoniłem.
– Mamo – zacząłem – mam problem.
– Och, Simon – zabrzmiała na przejętą. – Co się dzieje?
– Pamiętasz tego chłopaka, o którym ci opowiadałem?
– Tego z żeńskim imieniem?
Wywróciłem oczami. Oczywiście, zapamiętała to, co najważniejsze.
– Tak, Penny’ego – potwierdziłem. – On chyba chciał zostać moich chłopakiem, wiesz?
– To dobrze czy źle? Wydawało mi się, że go lubisz.
– Mi też, ale jakoś się zawahałem. A teraz wszystko się pokomplikowało! Rozmawiałem z Dereckiem i byliśmy w stosunku do siebie bardzo szczerzy, a on opowiedział mi... pewną niefajną historię. Ostatecznie zakończyło się to tak, że powiedział, że mnie kocha – mruknąłem na koniec.
– W sensie kocha, kocha?
– Tak – jęknąłem.
– Och. No cóż, ty i Dereck jesteście bliskimi przyjaciółmi. Też go lubisz?
– No właśnie nie wiem – wyznałem. – Mam teraz straszny mętlik w głowie i zupełnie nie wiem, co mam robić. Żałuję, że ciebie tu nie ma, na pewno byś mi jakoś pomogła.
– Teraz wiem, czemu zadzwoniłeś, dzieciaku. No cóż. – Mama westchnęła głośno i nic więcej nie powiedziała.
Ta sytuacja była tak okropna, że nawet moja mama, mój prywatny bohater, nie wiedziała, co z tym zrobić. Źle to dla mnie rokowało.
– Przydałyby mi się jakieś wakacje, wiesz?
– Mógłbyś przyjechać – zaproponowała. – Na przykład na weekend. Spędzilibyśmy czas tylko we dwoje, pospacerowalibyśmy po Castlebar. Odpocząłbyś od obu swoich chłopaków. Wiesz, Simon, zastanawiam się... Penny chciał być twoim chłopakiem, jeszcze zanim Dereck wyznał ci uczucia?
– No tak – mruknąłem.
– To dlaczego się nie zgodziłeś?
Dobre pytanie. Też się nad tym zastanawiałem. To było takie dziwne. Przecież lubiłem Penny’ego, chciałem czegoś więcej, na co idealnym dowodem było to, że całowaliśmy się kilka razy. Jednak z jakiegoś powodu wtedy się zawahałem. Podświadomie czułem, że zranię tym Derecka?
– Słuchaj, Simon, tak sobie myślę, że może nie lubisz żadnego z nich, co? Wiem, że Penny to twój pierwszy taki na poważnie i trochę się tym zachłysnąłeś, ale może tylko dlatego, że jest pierwszy? A nie dlatego, że jest jakiś wyjątkowy. Nie chcę cię jakoś zniechęcać do czegokolwiek i wiesz, że zawsze stanę po twojej stronie i będę się cieszyć z każdej decyzji, ale nic na siłę.
– Czy ja wiem...
– Poza tym między tobą a Dereckiem nigdy nie było nic więcej. Naprawdę się zastanawiasz nad tym, czy odwzajemniasz jego uczucia?
Wzruszyłem ramionami, mimo tego że mama i tak nie mogła tego zobaczyć.
– Nie chcę być jakąś starą kwoką, która ci tutaj truje i się wymądrza...
– Wymądrzaj się dalej – wtrąciłem się. – Naprawdę potrzebuję jakiejś porady.
– Odwiedź mnie w weekend, to odpoczniesz sobie od nich obu i jeszcze raz to przeanalizujemy, dobra?
Na ogół, gdy ja jechałem do mamy to i Dereck zabierał się ze mną i odwiedzał swoich rodziców, ale raczej za tym nie przepadał. Trochę przez to starałem się ograniczać te wyjazdy, ale może nadszedł czas, żebym zrobił coś dla siebie? Chciałem spędzić czas z mamą. Powinienem do niej pojechać. I Dereck albo pojedzie do swoich rodziców, albo zostanie u Helen. W obu tych przypadkach, trochę byśmy od siebie odpoczęli.
– No dobra. Zobaczę sobie jakieś pociągi i pogadam z panią Helen, okay?
– Jasne. I zadzwoń jeszcze potem do mnie.
W tym momencie rozległo się pukanie zza drzwi. Zakończyłem więc szybko rozmowę z mamą i wpuściłem do pokoju Derecka. Wyglądał trochę niepewnie, ale odważnie wszedł do środka i usiadł na moim łóżku.
Możemy porozmawiać? – zapytał.
– Pewnie.
Po tym jak z tobą porozmawiałem i opowiedziałem ci tę historię… Myślałem trochę o tym, co mi powiedziałeś. Ciągle siedzę w tej przeszłości i nie potrafię sobie z tym poradzić, w końcu dopiero po pięciu latach odważyłem się komukolwiek o tym opowiedzieć. Mam wrażenie, że utknąłem i tam gniję. To nie jest dobre.
– Mam nadzieję, że się nie obrazisz, jak się z tobą zgodzę.
Dereck pokręcił głową.
– Cieszę się, że dochodzisz sam do takich wniosków, to świadczy o poprawie, tak myślę.
Chciałbym być normalny. Móc mówić bez problemu.
– Popracujemy nad tym – obiecałem.
Wiem. Wiem, że będziesz chciał mi pomagać. Myślę jednak, że jestem gotowy, aby iść z tym dalej. Doceniam twoje wsparcie i to nie tak, że z niego rezygnuję, ale wy wszyscy chyba macie rację. Powinienem skorzystać z pomocy jakiegoś... lekarza.
Uchyliłem usta ze zdumienia. Czy on mówił poważnie? Przez tyle czasu odtrącał od siebie zupełnie tę możliwość, a teraz nagle sam z siebie wychodził z tym pomysłem? O mój Boże, jemu naprawdę się poprawiało! To fantastycznie!
– Dereck, to świetny pomysł! – zawołałem i przytuliłem go szybko. – Cieszę się, że chcesz to zrobić.
Taaak, ja chyba też. Jeśli dzięki temu będzie lepiej, to chcę. I tak właśnie pomyślałem sobie, czy... porozmawiałbyś o tym z Helen?
– Jasne, pewnie – zgodziłem się od razu. – Jak tylko dzisiaj wróci, to pójdę z nią porozmawiać. Im szybciej się tym zajmiemy, tym lepiej.
I może mógłbyś też telefonicznie przekazać moim rodzicom?
– W zasadzie, to chciałbym odwiedzić mamę w ten weekend. Moglibyśmy pojechać razem do Castlebar i sam byś im to przekazał. Wiesz, napisał na kartce, jak zawsze. Oni na pewno się ucieszą.
No, to może nie jest zły pomysł.
– Jeju, nie masz pojęcia, jak bardzo się cieszę! – powtórzyłem się.
Przyciągnąłem do siebie Derecka i znów go przytuliłem. Tym razem mocniej i dłużej, więc nawet zdążył odwzajemnić mój uścisk. Siedziliśmy na łóżku, obejmując się, i poczułem, że jesteśmy naprawdę blisko. Pomiędzy nami zawsze było sporo czułości, ale tym razem... to było jakieś inne. Zastanawiałem się, czy Dereck też tak odbiera ten moment.
Odsunąłem się od niego delikatnie i zajrzałem mu w twarz, próbując z niej coś wyczytać. Nie minęła nawet nawet sekunda, kiedy mój wzrok zatonął w jego ciemnym spojrzeniu. Wpatrywaliśmy się w siebie bez końca, a ja wcale nie chciałem, żeby ta chwila się kończyła.
Dereck uniósł jedną dłoń i przyłożył ją delikatnie do mojego policzka. Wtedy poczułem, w jakim kierunku zmierzamy. Jeszcze chwilę temu chyba bym spanikował, ale teraz po prostu odpłynąłem w tej chwili. Wcale mi nie przeszkadzało to, że Dereck najwyraźniej chciał mnie pocałować. Więcej, ja chyba nawet tego chciałem.
Ciekawe, jakby wyglądało nasze życie, gdyby jednak Dereck odważył się to zrobić. Na ten moment nie wiedziałem, ponieważ chłopak odsunął się niechętnie, uśmiechnął lekko i zakomunikował, że idzie do siebie. I to by było na tyle, jeśli chodzi o czułość między nami.


___
Wybaczcie przerwę, ale po maturach po prostu... zniknęłam w internetach. Nawet za wiele nie czytałam i nie oglądałam seriali. Po prostu marnowałm czas.
Wybaczcie wszelkie błędy i nieudany zapis dialogów. Poprawię wszystko, ale dosłownie za 6 godzin wyjeżdżam na tydzień i już pisałam ten rozdział od jakiegoś czasu i chciałam Wam go po prostu podarować jak najszybciej.
Następny pojawi się wcześniej, obiecuję

/edit/ Wróciłam, poprawiłam wszystko, co mogłam. Mam nadzieję, że jest lepiej.

9 komentarzy:

  1. Pieprzyć błędy, JEST ROZDZIAŁ! Ło matko, jak się cieszę! Szczerze mówiąc już myślałam że odpuściłaś sobie pytanie i postanowiłaś cicho odejść z Bloggera, więc z coraz niklejszą nadzieją tutaj zaglądałam. A dziś... Ło matko! Cieszę się, że wracasz. Mam nadzieję, że następny rozdział będzie szybciej :3
    I zakatrupię, że Dereck wycofał się z pocałunku. No zakatrupię T^T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisanie* ech, autokorekta ;-;

      Usuń
    2. Wiem, jak to jest jak autor nagle sobie zrobi przerwę, dlatego staram się do tego nie dopuszczać, ale zawsze w okresie wakacyjnym jakoś wolniej wszystko piszę xD
      Dziękuję że nadal jesteś i do niedługo ♥

      Usuń
  2. Nareszcie, tak bardzo się cieszę <3
    Jak koleżanka wyżej, zaglądałam tutaj z coraz mniejszą nadzieją. Po porostu tak automatycznie. Ale nareszcie jest!
    I eh, smutno mi trochę jest. Lubię Penny'ego. Lubię Derecka. Ale i tak najbardziej lubię głównego bohatera, więc wszystko mi jedno z kim będzie. Może nawet spotkać sobie jakiegoś innego chłopaka i z nim się związać, a ja będę szczęśliwa (a Penny i Dereck jakimś cudem wylądują razem). <3
    Oh, albo Dereck będzie z panem lekarzem, a G.bohater (tak, nie pamiętam imienia. Przepraszam!) będzie z Penny'm. Czy coś~ Ok, przestaję wymyślać.
    I tak ogólnie tęskniłam za opowiadaniem. Miło się je czyta! ^^
    No nic, pozdrawiam, życzę weny i czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha Penny i Dereck, a to dopiero niespodziewane połączenie. Nie sądzę jednak, aby to miało szansę zaistnieć, ale pomysł ciekawy :3
      Główny bohater to Simon tak tylko podpowiadam xD
      Dziękuję że o mnie nie zapomniałaś♥

      Usuń
  3. Hej,
    droga autorko, przybyłam tutaj z zapytaniem o nowe rozdziały, choć mam jeszcze trochę zaległości (co w najbliższym czasie nadrobię) bo tak dawno nic nie do dałaś, a tu taka niespodzianka ;) bardzo się cieszę, że wróciłaś...
    Dużo weny życzę...
    Pozdrawiam serdecznie Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję! Postaram się teraz skupić na pisaniu i nie robić aż tak dużych przerw ;)
      Dziękuję że wciąż do mnie zaglądasz ♥

      Usuń
  4. Hej,
    Droga autorko,ciekawi mnie kiedy będzie kolejny rozdział ;) Jestem zachwycona twoją twórczością i mam nadzieję że wena cię nie opuszcza ;) Z niecierpliwością czekam na kontynuację ;)
    Kira

    OdpowiedzUsuń