niedziela, 25 września 2016

Rozdział 32

Kiedy wybrałem się wraz z Chrisem do Dievam, spodziewałem się prawdziwego chaosu. Najwidoczniej jednak Łowcy odetchnęli przez te parę dni mojej nieobecności i chyba dotarła do nich brutalna rzeczywistość. W Siedzibie nadal kręciła się cała masa osób; jedni po prostu trenowali sobie w salach, a inni rozmawiali ze sobą na korytarzach. Obecnie dwoma królującymi tematami było – kto jest odpowiedzialny za te ataki oraz kto zostanie nowym dyrektorem.
Łowcy z Zarządu zamknęli się szczelnie w sali obrad i nie dopuszczali do siebie nikogo z zewnątrz. Właśnie z tego były znane ich wszelkie dyskusje. A konkretnie w takiej sprawie jak ta musiały królować sekrety.
Podejrzewałem, że wybierali także nowego dyrektora, a z tego, co kiedyś opowiadali mi rodzice, pamiętałem, jak mniej więcej to wygląda. Najpierw parę osób musiało zgłosić swoją kandydaturę, potem przygotować prezentację, a na koniec odbywało się głosowanie całego Zarządu. Co prawda, w związku z naglącą sytuacją pewnie wyglądało to trochę inaczej, ale rozumiałem, że jednak potrzeba im trochę czasu na obrady. Jednak nie wszyscy Łowcy byli zadowoleni z tej sytuacji i wśród tego ogromu plotek można było wyłapać obraźliwe i złośliwe komentarze w stosunku do Zarządu.

niedziela, 11 września 2016

Rozdział 31

Chris siedział obok mnie na kanapie w salonie. Dopiero jakąś chwilę temu spostrzegłem, że mój chłopak najwidoczniej wcale mnie nie słucha, a jego ciągłe pomruki „mhm, aha” miały tylko na celu odwrócenie uwagi.
Zmarszczyłem brwi i przyjrzałem mu się uważnie. O czym on tak dumał?
Jak ma na imię moja siostra? – zapytałem, żeby go sprawdzić.
Mhm, tak – mruknął w odpowiedzi.
A jednak.
Chris? – spróbowałem znowu, ale nie otrzymałem żadnej sensownej reakcji.
Czas na drastyczne środki, pomyślałem. Zamachnąłem się i uderzyłem go niespodziewanie w ramię. Chris poderwał się gwałtownie, złapał mnie za rękę i powalił na kanapę. Przytrzymawszy moje kończyny, umościł się nade mną. Jego reakcja była zupełnie automatyczna i bezbłędna, przy okazji, toteż dopiero po chwili zorientował się dopiero, co się wydarzyło.
Dlaczego? – zapytał z niezrozumieniem.
Nie słuchasz mnie – zauważyłem.

czwartek, 1 września 2016

Rozdział 1

Smarowałem chleb masłem w kuchni, kiedy usłyszałem ciche tupanie. Odwróciłem się i mój wzrok padł na wysokiego, umięśnionego, ciemnowłosego chłopaka. Jego brązowe oczy były podkrążone, a on sam wyglądał, jakby ledwo się trzymał na nogach.
– Cześć, Dereck – powiedziałem.
On tylko wzruszył ramionami. Podszedł do szafki, wyjął z niej dwa kubki i postawił je na blacie, a potem nastawił wodę w czajniku.
– Z czym zjesz? – zapytałem.
Wskazał na pomidora i ser żółty.
– Zamierzasz się odzywać?
Po raz kolejny wzruszył ramionami.