poniedziałek, 31 lipca 2017

Rozdział 10 [Being your voice]

Chciałbym powiedzieć, że byłem w szoku. Ale to chyba nawet w połowie nie wyrażało moich aktualnych odczuć. I sam do końca nie wiedziałem, co tak silnie na mnie wpłynęło. To, że mój najlepszy przyjaciel właśnie wyznał mi miłość, czy to, że w końcu coś powiedział. Ten moment był dla niego przełomowy, a ja zupełnie nie wiedziałem, jak się zachować.
Zatem siedziałem. I patrzyłem. Na niego.
Jego twarz wyrażała zmartwienie i zażenowanie, ale dostrzegłem także ulgę. Jakby cieszył się, że w końcu odważył mi się do tego przyznać.
Czy ja kochałem Derecka? Och, oczywiście, że tak. Ale czy byłem w nim zakochany? To już trudniejsze pytanie. Zawsze myślałem o nim w kategorii przyjaciela, któremu mogłem się ze wszystkiego zwierzyć. Bardzo się o niego troszczyłem, ale wynikało to też raczej z tej sprawy z niemówieniem oraz masy koszmarów, które nawiedzały go w nocy. Czy byłem w nim zakochany?

sobota, 29 kwietnia 2017

Rozdział 9 [Being your voice]

Dereck leżał na plecach na swoim łóżku i wpatrywał się w sufit. Już nie wyglądał na bardzo zirytowanego, lecz trochę smutnego i zagubionego. Kiedy wszedłem do pokoju, udał, że mnie nie zauważył i nawet nie spojrzał w moją stronę, ale i tak widziałem, jak drgnął, gdy wszedłem do środka. Podszedłem do niego, usiadłem na łóżku i popatrzyłem na jego twarz. Dereck cały czas wpatrywał się w sufit.
– Dereck?
Żadnej reakcji.
– Czemu jesteś zły?
I żadnego odzewu.
– Czy Penny ci się podoba?
To najwidoczniej zwróciło jego uwagę, bo spojrzał na mnie. Pokręcił głową i nie zrobił nic innego.
– Wiem, że nie jest ci łatwo. I zawsze staram się dla ciebie, jak tylko mogę. Jeśli coś jest nie tak, poinformuj mnie o tym. Może będę mógł coś na to poradzić. Jak będziesz ciągle tylko mnie unikał, to nigdy do niczego nie dojdziemy.
Dereck wpatrywał się we mnie bez przekonania. W końcu podciągnął nogi i przesunął się na łóżku, robiąc trochę wolnego miejsca. Usiadłem obok niego i przykryłem nas kołdrą. Dereck delikatnie dotknął mojego kolana, zwracając moją uwagę.
Porozmawiasz ze mną?
– Pewnie – odparłem od razu.
O czymkolwiek?
– O czym tylko chcesz – zapewniłem go.
O tym?
Wstrzymałem oddech. Dereck ostatnio zachowywał się zupełnie normalnie, jak na niego. Nie zauważyłem, żeby mu się pogorszyło, ale nie powiedziałbym też, żeby mu się polepszyło. Czy on naprawdę chciał mi opowiedzieć historię?
– Zawsze cię wysłucham – powiedziałem.
Dereck pokiwał głową.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Rozdział 8 [Being your voice]

Nie udało mi się porozmawiać z Penny'm o tym, co zaszło w klubie. Kilka razy się zastanawiałem, czy wypadałoby do niego napisać, ale nie miałem odwagi. Uznałem też, że w razie czego, może jednak lepiej poruszyć ten temat na żywo niż w esemesach. Pisaliśmy ze sobą krótko o tym, jak się czuliśmy po imprezie (na przykład czy mieliśmy okropnego kaca), a potem Penny zaproponował mi randkę. Zgodziłem się i umówiliśmy się na niedzielę i widziałem w tym spotkaniu okazję do szczerej rozmowy o klubie.
Byłem natomiast zadowolony, że udało mi się dogadać z Dereckiem bez większych problemów. Mimo tego co odwaliłem, po naszej rozmowie zachowywał się w stosunku do mnie już zupełnie normalne. Nie wydał mnie także przed Helen, więc ta nie miała okazji poinformować mojej mamy o tej imprezie. Kiedy więc mama do mnie zadzwoniła w sobotę, żeby trochę porozmawiać, podszedłem do tego na luzie.
Ostatni raz, gdy miałem z mamą jakiś kontakt, napisałem jej o randce z Penny'm (tej pierwszej). Od tego czasu było nam ciężko porozumieć się, bo mama robiła teraz w pracy kilka projektów, które skutecznie odbierały jej czas. Musiałem przyznać, że trochę się stęskniłem, więc z radością odebrałem od niej telefon.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Szukam miejsca na Ziemi [MK tbz]

Nie usłyszałem odgłosu pukania do mojego pokoju, ale zauważyłem otwierające się drzwi. Nie byłem szczególnie zaskoczony, gdy do środka weszła średniego wzrostu nastoletnia dziewczyna o dużych niebieskich oczach i prostych blond włosach spiętych w kitkę. Moja starsza o rok siostra, Aniela, nigdy nie pukała.
– Co jest, Nisia? – zapytałem, robiąc jej na łóżku trochę miejsca.
Siostra przysiadła obok mnie i wzruszyła ramionami.
– Chcę pogadać.
– Tego się domyśliłem – odpowiedziałem.
– Co planujesz zrobić?
Przez chwilę miałem wrażenie, że była niepewna, ale szybko sobie uświadomiłem, że musiałem się pomylić. Aniela nigdy nie traciła swojej pewności siebie i z naszej dwójki zawsze zachowywała zimną krew i potrafiła spojrzeć obiektywnie na trudne sytuacje.
– Zrobić?
– Za miesiąc egzaminy gimnazjalne, potem czeka cię liceum. Albo powrót na Węgry.

piątek, 14 kwietnia 2017

Rozdział 4 [Shine baby!]

Rozdział 4

Alexander

    Ćwiczyłem już trzecią godzinę Kupca weneckiego, z czego zdałem sobie sprawę, dopiero gdy zrobiłem sobie przerwę. Prawdę mówiąc, myślałem, że minęło może z pół godzinki, ale okazało się, że zupełnie straciłem poczucie upływu czasu. Wpadłem dzisiaj w prawdziwą fazę i kompletnie odciąłem się od rzeczywistości. Liczyło się tylko lustro i komedia Mistrza Szekspira.
    Oderwałem się od ćwiczeń, żeby trochę zwilżyć gardło. Przygotowałem sobie wcześniej szklankę soku pomarańczowego i zostawiłem ją na biurku, żebym mógł skorzystać w razie potrzeby. Wypiłem ją duszkiem, po czym odstawiłem naczynie i odetchnąłem z ulgą. Kiedy się dużo mówi, można łatwo stracić głos. Ja w zasadzie mało się odzywałem w towarzystwie innych ludzi, z wyjątkiem Chloe, więc jeśli chciałem się naprawdę nagadać, to ćwiczenie jakiejś sztuki było idealnym planem.
    Wróciłem do pracy, bo nie mogłem pozwolić sobie, bym zardzewiał. Nie byłem jakimś dobrym aktorem, szczególnie że głównie skupiałem się na ćwiczeniu dykcji i zapamiętywaniu długich kwestii, jak na przykład: monologi Hamleta. Wydawało mi się, że całkiem nieźle udawało mi się także posługiwać mimiką twarzy i przekazywać jakieś emocje. Najtrudniejsza była dla mnie mowa ciała. O ile, gdy ćwiczyłem sam, potrafiłem wykonać sporo rzeczy, o tyle w towarzystwie chociażby mojej siostry, czułem się skrępowany. Co prawda, powtarzanie kwestii z kolejnej sztuki nie zwiększało moich umiejętności ruchowych, ale lubiłem robić cokolwiek. Przydałyby mi się jakieś profesjonalne warsztaty teatralne.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Rozdział 7 [Being your voice]

Pierwszy raz nie mogłem doczekać się końca weekendu i powrotu do szkoły. Było to spowodowane tym, że tak bardzo chciałem spotkać się z Penny'm. Po tej randce nasz kontakt znacznie się polepszył i przez cały weekend esemesowaliśmy ze sobą. Naprawdę świetnie się z nim dogadywałem i, choć pisaliśmy ciągle o jakichś pierdołach, to jakoś żaden z nas nie mógł tego przestać.
Penny, jak już zdążyłem się zorientować nie należał do super grzecznych chłopców i dość często traktował szkołę niepoważnie. W jednej z ostatnich wiadomości dał mi do zrozumienia, że nie wie, czy przytoczy się dzisiaj do szkoły, więc trzymał mnie w prawdziwej niepewności. Nancy już dowiedziała się o naszej randce i kilka razy próbowała mnie o to zagadać, ale trochę ją zlałem. Nie było to do końca fajne z mojej strony, ale naprawdę mocno zaabsorbowała mnie wymiana esemesów z Penny'm.
W końcu zadzwonił dzwonek na lekcję i pojawił się pan Siwer, więc odkleiłem się od telefonu. Nancy postanowiła wykorzystać ten moment.
– Jak było z Penny'm? – zapytała, gdy zajmowaliśmy miejsce w sali.

sobota, 8 kwietnia 2017

Rozdział 3 [Shine baby!]

Rozdział 3

Aaron

Nie bolała mnie głowa, zauważyłem, gdy powoli zaczynała wracać mi świadomość.
Ścierpła mi ręka, pomyślałem, kiedy spróbowałem sięgnąć do moich włosów.
Otworzyłem lekko oczy, bo kontakt ze światłem skutecznie mi je przymykał. Spróbowałem zorientować się w sytuacji w jakiej się znalazłem i naprawdę było mi ciężko sobie przypomnieć. Pierwsza rzecz potwierdzona, wypiłem wczoraj za dużo. Mojej ręce dopływ krwi skutecznie blokowała jakaś dziewczyna. To dlatego mi ścierpła ta ręka, stwierdziłem logicznie. Dziewczyna miała na sobie tylko bieliznę. Ja zachowałem też spodnie, ale koszulkę gdzieś straciłem. Druga rzecz potwierdzona, zaliczyłem wczoraj. Ciekawe, czy rzygałem.

środa, 5 kwietnia 2017

Rozdział 2 [Shine baby!]

Rozdział 2

Alexander

Ponad tydzień później, kiedy moje limo na twarzy już zeszło, a siniak zszedł mi z brzucha i już wcale nie bolał, udało mi się spojrzeć na życie trochę bardziej optymistycznie. Charles i jego banda przez miniony czas zupełnie mi odpuścili, choć pewnie dlatego, że siedziałem cicho jak myszka i starałem się w ogóle nie wychylać. Istotne jednak było to, że po prostu się nie czepiali.
Chloe zabrała się już poważnie za planowanie tej imprezy. Pomagały jej w tym jej najbliższe przyjaciółki oraz Lucas. Chloe, co prawda, była osobą na ogół działająca spontanicznie, ale wiedziałem, że nie chciała, żeby banda schlanych nastolatków zniszczyła coś w naszym domu, więc ustalała, jak zabezpieczyć wszystkie kosztowności. Oprócz tego przygotowywała też jakąś mniej więcej listę gości (których liczba na chwilę obecną sięgała około sześćdziesięciu) i rozdzielała wszystkim najważniejsze zadania, jak np. skombinowanie dużych ilości alkoholu czy przygotowanie playlisty z kawałkami idealnymi do tańczenia.
Najczęściej w naszym domu pojawiała się Aisha, dziewczyna, z którą Chloe przez rok chodziła wspólnie na zajęcia, zanim nie zdała. Obecnie Aisha chodziła do trzeciej klasy i była jedną z najbardziej rozpoznawalnych dziewczyn w szkole (zresztą jak i moja siostra). Wśród tłumu zawsze wyróżniały ją blond włosy z fioletowymi pasemkami i ładne duże oczy okalane długimi rzęsami. Aisha była naprawdę śliczna, bo miała dość delikatną urodę, i podobała się wielu chłopakom. Myślę, że sam mógłbym się nią zainteresować, gdybym nie wolał chłopaków. Z Aishą jednak było tak, że jeśli nie należało się do jej bliskiego grona przyjaciół, to naprawdę ciężko się z nią rozmawiało. Kiedyś zostałem z nią kilka razy sam na sam i zawsze bardzo mnie onieśmielała. Teraz trochę jej unikałem i po prostu podziwiałem ją z oddali.

niedziela, 2 kwietnia 2017

Rozdział 6 [Being your voice]

Dereck to prawdziwie najlepszy przyjaciel, jakiego miałem. Ale po kolei.
Pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem po powrocie z randki do domu, było pójście do łóżka. Po spotkaniu, gdy już głębsze emocje trochę opadły, poczułem się strasznie zmęczony, więc nie przywitałem się z Helen ani nawet nie zajrzałem do Derecka, tylko padłem na twarz i zasnąłem. Ku mojej większej radości, ocknąłem się następnego dnia rano, a w nocy nie budziłem się ani razu. Oznaczało to, że swoją noc dobrze spędził też Dereck.
Byłem właśnie w trakcie spożywania śniadania, kiedy do kuchni wtoczył się Dereck. Wyglądał na odrobinę zmęczonego, ale trzymał się całkiem nieźle.

wtorek, 21 marca 2017

Rozdział 1 [Shine baby!]

Rozdział 1

Alexander

Sześć miesięcy od rozpoczęcia roku szkolnego, kiedy trwała już lekka lipcowa zima, każdego dnia marzyłem o tym, by jak najszybciej zakończyć swoją obecną szkołę. Niestety, nie licząc końcówki roku obecnego, przede mną jeszcze trzy długie lata. Na początku tak bardzo stresowałem się tym, że nikt mnie nie polubi, bałem się do kogokolwiek zagadać i skończyło się na tym, że nie znalazłem przyjaciół. Na prawie każdym przedmiocie siedziałem sam. Na przerwach siadałem w jakimś niewidocznym miejscu i słuchałem muzyki albo czytałem książki. Nocami płakałem cicho w poduszkę, tak aby nie usłyszała tego moja siostra. Dla niej wersja była taka, że mam znajomych, ale myślę, że i tak wiedziała, jaka jest prawda. Smutne to moje życie.
Dzisiaj byłem jedyną osobą, która miała napisany esej na angielski. Pani zadała nam go z dnia na dzień, a wczoraj podobna była jakaś fantastyczna impreza organizowana przez kogoś ze starszych klas i wszyscy na nią poszli, olewając angielski. Wszyscy z wyjątkiem mnie. Bo ja nie miałem przyjaciół, a co za tym idzie, nie miałem zaproszenia.

środa, 15 marca 2017

Zapowiedź nowego opowiadania – "Shine baby!"

Hej!
Myślę, że z tytułu posta można już wszystko wywnioskować. Już niebawem na moim blogu rozpocznę publikację nowego opowiadania zatytułowanego Shine baby!. Niedługo pewnie dodam też specjalną zakładkę. Wspominałam już ten tytuł w poście podsumowującym zeszły rok, więc może ktoś go kojarzy.
Gwoli ścisłości, opowiadania Being your voice oczywiście, nie zawieszam. Nadal je piszę. Początkowo nie planowałam publikować dwóch (lub więcej) opowiadań naraz, ale zmieniłam zdanie. Jak zapewne zdążyliście zauważyć bardzo powolne pisze mi się BYV. Nie wiem, z czego to wynika, po prostu nie potrafię pisać tego w ilościach masowych, niemalże produkcyjnych. Pisanie jednego rozdziału zajmuje mi średnio miesiąc. Koliduje to z moim pewnym planem zwanym Maraton Kwietniowy. Zapowiadałam ostatnio i zapewniałam, że będę tę tradycję kontynuować. Niestety nie jestem w stanie napisać tak szybko dziesięciu rozdziałów, więc zdecydowałam się zacząć publikować SB!, które z kolei pisze mi się bardzo szybko i lekko.
Premierę Shine baby! zaplanowałam na 21.03, ewentualnie może się to przesunąć o jeden-dwa dni. Mam nadzieję, że ten tekst przypadnie Wam do gustu, bo chyba na nim oprę w tym roku Maraton.
Na zachętę mam dla Was krótki filmik, który przedstawia jakieś główniejsze postacie (tylko zdjęcia). Wybaczcie jednak za jakość, robiłam ten filmik już kiedyś i w zasadzie tylko go poprawiłam, żeby dodać okładkę tam na koniec. Zapraszam:

video

Do zobaczenia (w tekście)! :)

poniedziałek, 27 lutego 2017

Nie wytrzymam [MK tbz]

UWAGA!
Jeżeli tytuł tego posta coś Wam mówi, to dobrze.
Wiem, że na ogół dodaję jakieś informacje poniżej tekstu, ale tym razem są one wyjątkowo ważne. Polecam zatem przeczytać, żebyście potem nie byli zdziwieni.
Jeśli pamiętacie starego one-shota Nie wytrzymam, to bardzo mnie to cieszy. Historia dwóch chłopaków tam przedstawiona jest rozwinięta i dość skomplikowana, ale nigdy nie chciałam pisać jej w formie opowiadania. W zasadzie nigdy nie chciałam jej pisać, jedynie tamten jeden one-shot jakoś kiedyś się wyrwał z czeluści mojego umysłu i nawet nie został szczególnie dopracowany. Ostatnio jednak natchnęło mnie i zaczęłam pisać jeszcze jedną historię dla tamtych chłopaków i myślę, że chciałabym ją Wam opublikować. Idąc tym tropem, pomyślałam, że mogłabym stworzyć z ich historii coś w rodzaju kolekcji one-shotów. Przemyślałam sprawę, spodobał mi się ten pomysł i zamierzam wcielić go w życie. Żeby jednak moje sumienie było czyste, postanowiłam poprawić i dopracować tego pierwszego one-shota z tej serii (między innymi usunąć te okropne przekleństwa z początku, bleh). Starego tekstu nie usuwam, jakby ktoś chciał do niego wrócić, niemniej jednak ten nowy jest bardziej aktualny. Nie żeby te teksty różniły się jakoś znacząco.
Tymczasem kolekcję one-shotów zatytułowałam jak w poście: MK tbz. Wszystkie teksty z tej serii zostaną oznaczone na początku tymi pięcioma literkami i znajdziecie je w dziale z one-shotami (nie przewiduję dla nich osobnej strony, no chyba że bardzo się rozrosną).
A teraz możecie już śmiało czytać ☺

niedziela, 26 lutego 2017

Rozdział 5

W środku nocy około godziny trzeciej obudził mnie krzyk. Nie był to zwykły krzyk. Rozniósł się on donośnie wewnątrz mojej głowy, obrazując ogromne cierpienia oraz paraliżujący lęk. Wśród nieartykułowanych dźwięków wyłapałem też parę słów: nie, odejdź czy proszę. Na początku myślałem, że to wszystko pochodziło z mojego snu, którego po przebudzeniu nie mogłem sobie już przypomnieć. Szybko jednak stało się dla mnie jasne, że to nie ja przeżywałem jakieś udręki, lecz Dereck.
Proszę...
Nie wiedziałem, jak długo trwał w tej okrutnej marze sennej, ale wiedziałem, że byłem jedyną osobą, która mogła go z tego wyrwać. Wyskoczyłem z łóżka jak poparzony i, nawet nie zapalając światła, wybiegłem z pokoju. Trafienie do przyjaciela nie było szczególnie trudne, ponieważ jego lokum znajdowało się naprzeciwko.
Zostaw!

piątek, 27 stycznia 2017

Rozdział 4

Si, widzę, że się stresujesz.
– Nie stresuję się – mruknąłem. Nie wiedziałem, po co w ogóle kłamałem, skoro i tak Dereck o wszystkim wiedział.
Spróbuj się trochę wyluzować. Będę przy tobie cały czas, przecież nic się nie stanie.
– Ja tylko... nie chciałbym spowodować żadnego wypadku.
Jedziemy pod miasto. Nikogo tam nie będzie i nic złego się nie stanie. Ty potrafisz to zrobić, musisz tylko poćwiczyć więcej niż inni.
Wzruszyłem ramionami.
Ręce drżały mi, jakbym umierał z zimna. Tyle że nie było zimno, a ja po prostu przeżywałem, jak za każdym razem, gdy miałem usiąść za kółkiem. Z jednej strony bardzo chciałem się nauczyć prowadzić, ale z drugiej wiara w moje umiejętności leżała nisko przy ziemi i nie zapowiadało się, aby wzrosła w najbliższym czasie. Zawsze okropnie się stresowałem, a mimo to Dereck siedział dzielnie przy mnie i mi pomagał. Byłem pełen podziwu, że miał dla mnie tyle cierpliwości.

niedziela, 1 stycznia 2017

PODSUMOWANIE ROKU 2016!

Witam Was bardzo serdecznie pierwszego dnia Nowego Roku. Mam nadzieję, że zaszaleliście na Sylwestrze i niewiele pamiętacie (hehe), ale jesteście także gotowi z uśmiechem rozpocząć kolejny etap w swoim życiu.
U mnie rok 2016 był rzeczywiście przełomowy i to na wielu płaszczyznach życia. Przeżyłam w życiu prywatnym naprawdę wiele świetnych chwil i wiem, że ten rok będę wspominać jako pełen nowego, ale i dobrego. W Życiu blogowym także działo się bardzo dobrze, a o tym poniżej, jak zresztą sugeruje tytuł postu.
Jeśli ktoś z Was dziwi się, dlaczego publikuję takie podsumowanie po raz pierwszy (PRP), to odpowiedź jest wręcz oczywista. Wcześniej nie było, co podsumować. Serio, 7 postów? Laire, jesteś prawdziwą artystką.
Nie wiem, czy mnie lubicie, czy nie. Czy jesteście tu przypadkiem i z nudów to czytacie, ale po szybkim zajrzeniu w archiwum możecie stwierdzić, że WZIĘŁAM się za siebie.
Oficjalnie ogłaszam, że jestem dumna. Cieszę się, że udało mi się bardziej skupić na pisaniu i wierzę, że teraz będzie już coraz lepiej i więcej.

A teraz trochę statystyki.

W 2016 roku opublikowałam 30 postów. W tym 28 notek z treścią właściwą.
Miesiącem, w którym byłam najbardziej aktywna okazuje się być kwiecień, ale to chyba żadne zaskoczenie, prawda? Opublikowałam wówczas 10 postów: 9 rozdziałów oraz rysunki bohaterów.

Zliczyłabym komentarze, ale nie jestem masochistką. Obiecuję, że w przyszłym roku zliczę. (W co ja się pakuję...?)

W 2016 pojawiły się dwa opowiadania:
Dokończyłam opowiadanie Po raz pierwszy....
Rozpoczęłam publikację Being your voice.

Wrzuciłam 0 one-shotów. Ten rok stanowczo nie był dla nich łaskawy.

Zapoczątkowałam pierwszą blogową tradycję – Maraton Kwietniowy, a więc dodawanie notek z częstotliwością co 3 dni przez cały kwiecień. I podkreślam, że zamierzam to kontynuować.

Zrobiłam dwie ankiety. Ale zapomniałam spisać wyniki. Just kidding.

Ankieta numer 1
Co wolisz czytać?
Dłuższe opowiadania – 42
Oneshoty – 7
Obojętne – 7
Wszyscy: 56

Ankieta numer 2 (opcja wielokrotnego wyboru)
Kto jest Twoją ulubioną postacią?
Chris – 20
Max – 10
Noel – 4
Edward – 4
Liva – 2
Eira, Nikki, Talia, Huke, Ryan, Trudis, Layla, Lisha, Misty – 0
Wszyscy: 26

Miałam 1 betę, czyli Achie. Bardzo dziękuję jej za pomoc, szczególnie że przygarnęła moje rozpoczęte już opowiadanie, a potem zajęła się także tym nowym. Dzięki niej literówki i błędy nie urządziły prywatnej imprezy w moich tekstach. Ale to dobrze. Dla mnie i dla Waszych oczu.

Zaprezentowałam jedną okładkę (BYV), którą stworzyła Ivelline. Jest naprawdę prześliczna i bardzo za nią dziękuję.

Przez cały rok mój blog został odwiedzony 35 181 razy. DZIĘKUJĘ! To naprawdę niesamowite. W tym roku udało się także przekroczyć magiczną liczbę 60 tysięcy wyświetleń ♥
A najczęściej zaglądaliście tu w grudniu! Co mile mnie zaskoczyło pod koniec roku, bo dotychczas na pierwszym miejscu plasował się kwiecień (szok). Różnica jest niewielka, ale jednak grudzień przebił miesiąc maratonu :)

Najczęściej odwiedzanym postem z zeszłego roku był: Rozdział 15 i został odwiedzony 643 razy.

Najwięcej komentarzy pojawiło się pod postem: Rozdział 21. A było ich aż 25.

Miałam także możliwość pokazania Wam tego, jak wyobrażam sobie bohaterów PRP w postaci obrazków. A to wszystko dzięki niesamowitej Ivelline (która pojawia się tu już drugi raz).

Mój plan na ubiegły rok:
1) Zakończyć PRP.
2) Dać co najmniej jedną notkę w każdym miesiącu (informacyjne się nie liczą).
3) Zacząć inne opowiadanie.
4) Mieć któregoś dnia 406 wyświetleń.

Zrealizowałam podpunkty:
1) Tego chyba nie da podsumować się inaczej niż: UDAŁO MI SIĘ! :)
3) Nie żebym dodała dużo notek do BYV, ale teraz to opowiadanie wysunęło się na pierwszy plan.
To mi się nie udało:
2) Wszystko wina czerwca!
4) Miałam więcej, miałam mniej, ale 406 nie było. A szkoda.

Długo nad tym myślałam i ostatecznie zdecydowałam, że chciałabym także podzielić się moimi planami co do bloga na przyszły rok. Informując Was o tym, poczuję się w jakiś sposób bardziej zobowiązana, tak sądzę. Oczywiście, ostrzegam także, że plany to tylko plany i zawsze mogą ulec zmianie, ale wstępnie chciałabym:
1) Zakończyć Being your voice. To opowiadanie od początku planowałam jako krótsze i byłoby chyba moją osobistą porażką niedokończenie go w przeciągu całego roku.
2) Zacząć inne opowiadanie. Już nawet wiem jakie, więc zdradzę Wam ten niesamowity sekret i podzielę się nazwą. Wyczekujcie już niedługo Shine baby! Tym razem znowu czegoś dłuższego. Tak się zapowiada, że SB będzie nawet dłuższe niż PRP.
3) Zrobić Maraton Kwietniowy. Tym razem chcę podołać w 100%, a nie w 90% i dodać wszystkie dziesięć notek. Tak sobie myślę, że chyba już powinnam się przygotowywać.
4) Dać w każdym miesiącu co najmniej jedną notkę. Ostatnio też chciałam tak zrobić, ale niefortunnie czerwiec gdzieś mi przeleciał między palcami. W tym roku obawiam się, że takim miesiącem może być maj, bo MATURA.
5) Mieć któregoś dnia 406 wyświetleń. Bo czemu by nie xD
6) Dodać jakiegoś one-shota. Serio, wiem na podstawie ankiety, że raczej większość preferuje dłuższe opowiadania i ja także, ale 0 to też nie jest dobra liczba. Po coś mam tę zakładkę na one-shoty, więc szkoda by nie korzystać.
7) MNIK. Jeśli nie wiecie, jak rozwinąć ten skrót, to tak ma być xD Gdzieś tam skrycie między innymi myślami przebija się to opowiadanie. W głębi mojego serducha naprawdę chciałabym w tym roku zacząć również publikację tego tworu. Poza „akcja w Polsce” nic więcej nie mogę Wam zdradzić.
8) Trylogia. Mam pomysły na dwie trylogie. Jedna jest jeszcze bardzo odległa w czasie, ponieważ będzie dość skomplikowana i muszę to wszystko dobrze rozplanować, żeby nie mieć błędów logicznych, ale druga... to jeden z moich najstarszych pomysłów. I zawsze planowałam dodawać je tak w tle, szczególnie od tomu drugiego, więc w sumie, czemu nie jako tło dla tych opowiadań? Widzicie, chciałabym chyba wszystko naraz publikować xD Niemniej zostawiam Was też z sygnałem o tej trylogii.

Jak widać planów na ten rok jest znacznie więcej, ale w końcu porządnie wzięłam się za siebie i zaczęłam dzielić mój wolny czas pomiędzy pisanie a oglądanie seriali. Dotychczas skupiałam się na tym drugim.

Trzymajcie kciuki, aby 2017 rok rzeczywiście był obfity w moje teksty, a tymczasem życzę Wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku i najwięcej siły i wytrwania w realizowaniu wszystkich wyznaczonych sobie planów.

Pozdrawiam bardzo serdecznie,
Laire Stock