poniedziałek, 31 lipca 2017

Rozdział 10 [Being your voice]

Chciałbym powiedzieć, że byłem w szoku. Ale to chyba nawet w połowie nie wyrażało moich aktualnych odczuć. I sam do końca nie wiedziałem, co tak silnie na mnie wpłynęło. To, że mój najlepszy przyjaciel właśnie wyznał mi miłość, czy to, że w końcu coś powiedział. Ten moment był dla niego przełomowy, a ja zupełnie nie wiedziałem, jak się zachować.
Zatem siedziałem. I patrzyłem. Na niego.
Jego twarz wyrażała zmartwienie i zażenowanie, ale dostrzegłem także ulgę. Jakby cieszył się, że w końcu odważył mi się do tego przyznać.
Czy ja kochałem Derecka? Och, oczywiście, że tak. Ale czy byłem w nim zakochany? To już trudniejsze pytanie. Zawsze myślałem o nim w kategorii przyjaciela, któremu mogłem się ze wszystkiego zwierzyć. Bardzo się o niego troszczyłem, ale wynikało to też raczej z tej sprawy z niemówieniem oraz masy koszmarów, które nawiedzały go w nocy. Czy byłem w nim zakochany?

sobota, 29 kwietnia 2017

Rozdział 9 [Being your voice]

Dereck leżał na plecach na swoim łóżku i wpatrywał się w sufit. Już nie wyglądał na bardzo zirytowanego, lecz trochę smutnego i zagubionego. Kiedy wszedłem do pokoju, udał, że mnie nie zauważył i nawet nie spojrzał w moją stronę, ale i tak widziałem, jak drgnął, gdy wszedłem do środka. Podszedłem do niego, usiadłem na łóżku i popatrzyłem na jego twarz. Dereck cały czas wpatrywał się w sufit.
– Dereck?
Żadnej reakcji.
– Czemu jesteś zły?
I żadnego odzewu.
– Czy Penny ci się podoba?
To najwidoczniej zwróciło jego uwagę, bo spojrzał na mnie. Pokręcił głową i nie zrobił nic innego.
– Wiem, że nie jest ci łatwo. I zawsze staram się dla ciebie, jak tylko mogę. Jeśli coś jest nie tak, poinformuj mnie o tym. Może będę mógł coś na to poradzić. Jak będziesz ciągle tylko mnie unikał, to nigdy do niczego nie dojdziemy.
Dereck wpatrywał się we mnie bez przekonania. W końcu podciągnął nogi i przesunął się na łóżku, robiąc trochę wolnego miejsca. Usiadłem obok niego i przykryłem nas kołdrą. Dereck delikatnie dotknął mojego kolana, zwracając moją uwagę.
Porozmawiasz ze mną?
– Pewnie – odparłem od razu.
O czymkolwiek?
– O czym tylko chcesz – zapewniłem go.
O tym?
Wstrzymałem oddech. Dereck ostatnio zachowywał się zupełnie normalnie, jak na niego. Nie zauważyłem, żeby mu się pogorszyło, ale nie powiedziałbym też, żeby mu się polepszyło. Czy on naprawdę chciał mi opowiedzieć historię?
– Zawsze cię wysłucham – powiedziałem.
Dereck pokiwał głową.

czwartek, 20 kwietnia 2017

Rozdział 8 [Being your voice]

Nie udało mi się porozmawiać z Penny'm o tym, co zaszło w klubie. Kilka razy się zastanawiałem, czy wypadałoby do niego napisać, ale nie miałem odwagi. Uznałem też, że w razie czego, może jednak lepiej poruszyć ten temat na żywo niż w esemesach. Pisaliśmy ze sobą krótko o tym, jak się czuliśmy po imprezie (na przykład czy mieliśmy okropnego kaca), a potem Penny zaproponował mi randkę. Zgodziłem się i umówiliśmy się na niedzielę i widziałem w tym spotkaniu okazję do szczerej rozmowy o klubie.
Byłem natomiast zadowolony, że udało mi się dogadać z Dereckiem bez większych problemów. Mimo tego co odwaliłem, po naszej rozmowie zachowywał się w stosunku do mnie już zupełnie normalne. Nie wydał mnie także przed Helen, więc ta nie miała okazji poinformować mojej mamy o tej imprezie. Kiedy więc mama do mnie zadzwoniła w sobotę, żeby trochę porozmawiać, podszedłem do tego na luzie.
Ostatni raz, gdy miałem z mamą jakiś kontakt, napisałem jej o randce z Penny'm (tej pierwszej). Od tego czasu było nam ciężko porozumieć się, bo mama robiła teraz w pracy kilka projektów, które skutecznie odbierały jej czas. Musiałem przyznać, że trochę się stęskniłem, więc z radością odebrałem od niej telefon.

poniedziałek, 17 kwietnia 2017

Szukam miejsca na Ziemi [MK tbz]

Nie usłyszałem odgłosu pukania do mojego pokoju, ale zauważyłem otwierające się drzwi. Nie byłem szczególnie zaskoczony, gdy do środka weszła średniego wzrostu nastoletnia dziewczyna o dużych niebieskich oczach i prostych blond włosach spiętych w kitkę. Moja starsza o rok siostra, Aniela, nigdy nie pukała.
– Co jest, Nisia? – zapytałem, robiąc jej na łóżku trochę miejsca.
Siostra przysiadła obok mnie i wzruszyła ramionami.
– Chcę pogadać.
– Tego się domyśliłem – odpowiedziałem.
– Co planujesz zrobić?
Przez chwilę miałem wrażenie, że była niepewna, ale szybko sobie uświadomiłem, że musiałem się pomylić. Aniela nigdy nie traciła swojej pewności siebie i z naszej dwójki zawsze zachowywała zimną krew i potrafiła spojrzeć obiektywnie na trudne sytuacje.
– Zrobić?
– Za miesiąc egzaminy gimnazjalne, potem czeka cię liceum. Albo powrót na Węgry.

piątek, 14 kwietnia 2017

Rozdział 4 [Shine baby!]

Rozdział 4

Alexander

    Ćwiczyłem już trzecią godzinę Kupca weneckiego, z czego zdałem sobie sprawę, dopiero gdy zrobiłem sobie przerwę. Prawdę mówiąc, myślałem, że minęło może z pół godzinki, ale okazało się, że zupełnie straciłem poczucie upływu czasu. Wpadłem dzisiaj w prawdziwą fazę i kompletnie odciąłem się od rzeczywistości. Liczyło się tylko lustro i komedia Mistrza Szekspira.
    Oderwałem się od ćwiczeń, żeby trochę zwilżyć gardło. Przygotowałem sobie wcześniej szklankę soku pomarańczowego i zostawiłem ją na biurku, żebym mógł skorzystać w razie potrzeby. Wypiłem ją duszkiem, po czym odstawiłem naczynie i odetchnąłem z ulgą. Kiedy się dużo mówi, można łatwo stracić głos. Ja w zasadzie mało się odzywałem w towarzystwie innych ludzi, z wyjątkiem Chloe, więc jeśli chciałem się naprawdę nagadać, to ćwiczenie jakiejś sztuki było idealnym planem.
    Wróciłem do pracy, bo nie mogłem pozwolić sobie, bym zardzewiał. Nie byłem jakimś dobrym aktorem, szczególnie że głównie skupiałem się na ćwiczeniu dykcji i zapamiętywaniu długich kwestii, jak na przykład: monologi Hamleta. Wydawało mi się, że całkiem nieźle udawało mi się także posługiwać mimiką twarzy i przekazywać jakieś emocje. Najtrudniejsza była dla mnie mowa ciała. O ile, gdy ćwiczyłem sam, potrafiłem wykonać sporo rzeczy, o tyle w towarzystwie chociażby mojej siostry, czułem się skrępowany. Co prawda, powtarzanie kwestii z kolejnej sztuki nie zwiększało moich umiejętności ruchowych, ale lubiłem robić cokolwiek. Przydałyby mi się jakieś profesjonalne warsztaty teatralne.

wtorek, 11 kwietnia 2017

Rozdział 7 [Being your voice]

Pierwszy raz nie mogłem doczekać się końca weekendu i powrotu do szkoły. Było to spowodowane tym, że tak bardzo chciałem spotkać się z Penny'm. Po tej randce nasz kontakt znacznie się polepszył i przez cały weekend esemesowaliśmy ze sobą. Naprawdę świetnie się z nim dogadywałem i, choć pisaliśmy ciągle o jakichś pierdołach, to jakoś żaden z nas nie mógł tego przestać.
Penny, jak już zdążyłem się zorientować nie należał do super grzecznych chłopców i dość często traktował szkołę niepoważnie. W jednej z ostatnich wiadomości dał mi do zrozumienia, że nie wie, czy przytoczy się dzisiaj do szkoły, więc trzymał mnie w prawdziwej niepewności. Nancy już dowiedziała się o naszej randce i kilka razy próbowała mnie o to zagadać, ale trochę ją zlałem. Nie było to do końca fajne z mojej strony, ale naprawdę mocno zaabsorbowała mnie wymiana esemesów z Penny'm.
W końcu zadzwonił dzwonek na lekcję i pojawił się pan Siwer, więc odkleiłem się od telefonu. Nancy postanowiła wykorzystać ten moment.
– Jak było z Penny'm? – zapytała, gdy zajmowaliśmy miejsce w sali.