Upadłem,
więc oddam się mojej przejażdżce.
czwartek, 8 grudnia 2016
poniedziałek, 28 listopada 2016
sobota, 1 października 2016
Rozdział 33
– Dobra, przejdźmy do konkretów.
Pożartujemy sobie, jak rozwiążemy nasz problem – stwierdził
Chris.
– Jaki problem? – zdziwiła się
Liva.
– Jak to jaki? – wtrąciłem się.
– Musimy znaleźć mordercę. Zarząd ma teraz ważniejsze sprawy
na głowie. Poza tym rozmawiałem dzisiaj z Noelem i powiedział, że
jak my się tym nie zajmiemy, to nikt inny tego nie zrobi. I chyba ma
rację.
– Spoko, Max – zaczęła Talia. –
Jak najbardziej się zgadzam, ale niby jak chcesz to zrobić?
Przecież my nic nie wiemy, więc jak mamy się za to zabrać? Masz
jakiś pomysł?
– Cóż, tego jeszcze nie
wymyśliłem.
– Świetnie.
niedziela, 25 września 2016
Rozdział 32
Kiedy wybrałem się wraz z Chrisem
do Dievam, spodziewałem się prawdziwego chaosu. Najwidoczniej
jednak Łowcy odetchnęli przez te parę dni mojej nieobecności i
chyba dotarła do nich brutalna rzeczywistość. W Siedzibie nadal
kręciła się cała masa osób; jedni po prostu trenowali sobie w
salach, a inni rozmawiali ze sobą na korytarzach. Obecnie dwoma
królującymi tematami było – kto jest odpowiedzialny za te ataki
oraz kto zostanie nowym dyrektorem.
Łowcy z Zarządu zamknęli się
szczelnie w sali obrad i nie dopuszczali do siebie nikogo z zewnątrz.
Właśnie z tego były znane ich wszelkie dyskusje. A konkretnie w
takiej sprawie jak ta musiały królować sekrety.
Podejrzewałem, że wybierali także
nowego dyrektora, a z tego, co kiedyś opowiadali mi rodzice,
pamiętałem, jak mniej więcej to wygląda. Najpierw parę osób
musiało zgłosić swoją kandydaturę, potem przygotować
prezentację, a na koniec odbywało się głosowanie całego Zarządu.
Co prawda, w związku z naglącą sytuacją pewnie wyglądało to
trochę inaczej, ale rozumiałem, że jednak potrzeba im trochę
czasu na obrady. Jednak nie wszyscy Łowcy byli zadowoleni z tej
sytuacji i wśród tego ogromu plotek można było wyłapać
obraźliwe i złośliwe komentarze w stosunku do Zarządu.
niedziela, 11 września 2016
Rozdział 31
Chris
siedział obok mnie na kanapie w salonie. Dopiero jakąś chwilę
temu spostrzegłem, że mój chłopak najwidoczniej wcale mnie nie
słucha, a jego ciągłe pomruki „mhm, aha” miały tylko na celu
odwrócenie uwagi.
Zmarszczyłem
brwi i przyjrzałem mu się uważnie. O czym on tak dumał?
– Jak
ma na imię moja siostra? – zapytałem, żeby go sprawdzić.
– Mhm,
tak – mruknął w odpowiedzi.
A
jednak.
–
Chris? – spróbowałem
znowu, ale nie otrzymałem żadnej sensownej reakcji.
Czas
na drastyczne środki, pomyślałem. Zamachnąłem się i uderzyłem
go niespodziewanie w ramię. Chris poderwał się gwałtownie, złapał
mnie za rękę i powalił na kanapę. Przytrzymawszy moje kończyny,
umościł się nade mną. Jego reakcja była zupełnie automatyczna i
bezbłędna, przy okazji, toteż dopiero po chwili zorientował się
dopiero, co się wydarzyło.
–
Dlaczego? – zapytał z
niezrozumieniem.
– Nie
słuchasz mnie – zauważyłem.
czwartek, 1 września 2016
Subskrybuj:
Posty (Atom)