sobota, 1 października 2016

Rozdział 33

Dobra, przejdźmy do konkretów. Pożartujemy sobie, jak rozwiążemy nasz problem – stwierdził Chris.
Jaki problem? – zdziwiła się Liva.
Jak to jaki? – wtrąciłem się. – Musimy znaleźć mordercę. Zarząd ma teraz ważniejsze sprawy na głowie. Poza tym rozmawiałem dzisiaj z Noelem i powiedział, że jak my się tym nie zajmiemy, to nikt inny tego nie zrobi. I chyba ma rację.
Spoko, Max – zaczęła Talia. – Jak najbardziej się zgadzam, ale niby jak chcesz to zrobić? Przecież my nic nie wiemy, więc jak mamy się za to zabrać? Masz jakiś pomysł?
Cóż, tego jeszcze nie wymyśliłem.
Świetnie.

niedziela, 25 września 2016

Rozdział 32

Kiedy wybrałem się wraz z Chrisem do Dievam, spodziewałem się prawdziwego chaosu. Najwidoczniej jednak Łowcy odetchnęli przez te parę dni mojej nieobecności i chyba dotarła do nich brutalna rzeczywistość. W Siedzibie nadal kręciła się cała masa osób; jedni po prostu trenowali sobie w salach, a inni rozmawiali ze sobą na korytarzach. Obecnie dwoma królującymi tematami było – kto jest odpowiedzialny za te ataki oraz kto zostanie nowym dyrektorem.
Łowcy z Zarządu zamknęli się szczelnie w sali obrad i nie dopuszczali do siebie nikogo z zewnątrz. Właśnie z tego były znane ich wszelkie dyskusje. A konkretnie w takiej sprawie jak ta musiały królować sekrety.
Podejrzewałem, że wybierali także nowego dyrektora, a z tego, co kiedyś opowiadali mi rodzice, pamiętałem, jak mniej więcej to wygląda. Najpierw parę osób musiało zgłosić swoją kandydaturę, potem przygotować prezentację, a na koniec odbywało się głosowanie całego Zarządu. Co prawda, w związku z naglącą sytuacją pewnie wyglądało to trochę inaczej, ale rozumiałem, że jednak potrzeba im trochę czasu na obrady. Jednak nie wszyscy Łowcy byli zadowoleni z tej sytuacji i wśród tego ogromu plotek można było wyłapać obraźliwe i złośliwe komentarze w stosunku do Zarządu.

niedziela, 11 września 2016

Rozdział 31

Chris siedział obok mnie na kanapie w salonie. Dopiero jakąś chwilę temu spostrzegłem, że mój chłopak najwidoczniej wcale mnie nie słucha, a jego ciągłe pomruki „mhm, aha” miały tylko na celu odwrócenie uwagi.
Zmarszczyłem brwi i przyjrzałem mu się uważnie. O czym on tak dumał?
Jak ma na imię moja siostra? – zapytałem, żeby go sprawdzić.
Mhm, tak – mruknął w odpowiedzi.
A jednak.
Chris? – spróbowałem znowu, ale nie otrzymałem żadnej sensownej reakcji.
Czas na drastyczne środki, pomyślałem. Zamachnąłem się i uderzyłem go niespodziewanie w ramię. Chris poderwał się gwałtownie, złapał mnie za rękę i powalił na kanapę. Przytrzymawszy moje kończyny, umościł się nade mną. Jego reakcja była zupełnie automatyczna i bezbłędna, przy okazji, toteż dopiero po chwili zorientował się dopiero, co się wydarzyło.
Dlaczego? – zapytał z niezrozumieniem.
Nie słuchasz mnie – zauważyłem.